Unia Bardo 2:2 Orzeł Ząbkowice – UNIA BARDO

Unia Bardo 2:2 Orzeł Ząbkowice

Remisem 2:2 zakończyło się derbowe spotkanie z Orłem Ząbkowice. Unici dwukrotnie doprowadzili do wyrównania wyniku. W 70. minucie rzut karny wykorzystał Seweryn Ślepecki a w 90. minucie wynik spotkania ustalił Dawid Różana popisując się świetnym uderzeniem z dystansu.

IV liga: Derby na remis

Przed sezonem mało kto spodziewał się, że bardzka Unia, którą opuściło kilkunastu zawodników głównie na rzecz ząbkowickiego Orła, będzie w stanie przeciwstawić się zespołowi z Ząbkowic Śląskich. Orzeł, który od ponad 10 miesięcy zarządzany jest przez nowy zarząd klubu, miał zacząć zajmować miejsca w górnej części tabeli i w niedługiej przyszłości walczyć o awans do III ligi. Niemiłe wspomnienia z ostatnich sezonów, kiedy to ząbkowiczanie grali o utrzymanie miały odejść w zapomnienie.

Weryfikacja planów biało-niebieskich nadeszła jednak bardzo szybko. Już w zasadzie po kilku kolejkach Orzeł miał kilkunastopunktową stratę do liderującej Bielawianki, a później Lechii. Dziś jest to już strata 20 oczek, a w Ząbkowicach Śląskich po każdej stracie punktów z niepokojem oglądają się za siebie balansując na granicy strefy spadkowej.

W derbowym starciu z Unią Bardo ząbkowiczanie nie zaprezentowali nic nadzwyczajnego. – Nie był to mecz na remis, ale nie zrobiliśmy też zbyt wiele, żeby go wygrać – mówił po spotkaniu Ryszard Pietraszewski, trener Orła. Biorąc pod uwagę, że bardzianie przygotowania do sezonu rozpoczęli najpóźniej spośród wszystkich czwartoligowych zespołów, a fizycznością w meczu derbowym wcale nie ustępowali drużynie, która przed sezonem aspiracje miała znacznie większe, należy stwierdzić, że gdzieś w Ząbkowicach Śląskich popełniono błąd.

Pierwszy kwadrans meczu to gra głównie w środkowej części boiska. Po stronie bardzian strzał oddał Szczepek, ale jego uderzenie nie mogło sprawić kłopotów Gembarze. Z minuty na minutę to ząbkowiczanie przejmowali inicjatywę i częściej gościli pod bramką Unii. W efekcie już w 16. minucie prowadzili 1:0. Ze skraju pola karnego uderzył Szabat, a stojący przed bramkarzem Olejarnik zmienił kierunek lotu piłki w taki sposób, że ta znalazła drogę między słupki. W pierwszej chwili można było odnieść wrażenie, że gracz Orła znajdował się na spalonym, jednak oglądając powtórki ta sytuacja nie jest już tak jednoznaczna. Ostatecznie asystent arbitra głównego nie uniósł chorągiewki i Orzeł prowadził.

Po zdobyciu gola ząbkowiczanie dominowali na boisku i mogli zdobyć bramkę numer dwa. Najpierw niezłą sytuację miał Olejarnik, ale został zablokowany w ostatniej chwili przez obrońcę Unii, a po chwili stuprocentowej okazji nie wykorzystał Moskal, który z bliskiej odległości w sytuacji sam na sam z Dębowskim przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Do przerwy Orzeł posiadał optyczną przewagę, Unia natomiast z rzadka gościła pod bramką Gembary. Do przerwy gole już jednak nie padły i do szatni to goście schodzili z korzystniejszym wynikiem.

W drugich 45 minutach mecz się wyrównał. To jednak Orzeł jako pierwszy stworzył sobie kolejną dogodną okazję do zdobycia gola. Tym razem pojedynek jeden na jednego z Dębowskim przegrał Raszpla, który uderzył wprost w interweniującego bramkarza Unii. Chwilę później po raz kolejny sprawdziło się piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach. W bramkowej sytuacji z Gembarą znalazł się Piotr Fudali, który oddał niecelny strzał, ale zdaniem sędziego w momencie jego oddawania był faulowany. Zdarzenia miało miejsce w polu karnym, więc arbiter nie zawahał się i podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Ślepecki. Pomocnik Unii wyczekał bramkarza Orła i nie dał mu szans na skuteczną interwencję. Remis satysfakcjonował bardzian, którzy skupili się przede wszystkim na defensywie i odpierali ataki rywali. W 86. minucie po dobrym dośrodkowaniu Szabata nie upilnowali jednak Olejarnika, a ten strzałem z głowy wpakował piłkę między słupki i ponownie dał Orłowi prowadzenie. Wydawało się, że ząbkowiczanie korzystnego wyniku już nie wypuszczą i zainkasują piąty komplet punktów w szóstym spotkaniu ligowym pod wodzą nowego trenera, ale nic bardziej mylnego. W 90. minucie w środku pola piłkę przejął Zieliński, zagrał na lewe skrzydło do Różany, a rezerwowy pomocnik bardzian zszedł do środka i popisał się świetnym strzałem zza pola karnego zmuszając Gembarę do kapitulacji. – Ten gol to seria naszych błędów. Były co najmniej dwa momenty, kiedy mogliśmy akcję rywali przerwać i nie dopuścić do uderzenia – mówił Pietraszewski, który choć wspominał o braku kilku ważnych graczy w swoim zespole, to przyczyny straty punktów szukał w słabej skuteczności i zmarnowanych sytuacjach przy stanie 1:0.

W koncówce Orzeł próbował jeszcze zdobyć trzeciego gola, ale w ciągu doliczonych kilku minut nie zagroził poważnie bramce Dębowskiego i derby powiatu ząbkowickiego nie miały zwycięzcy. Obie ekipy dopisały do swojego dorobku po jednym punkcie. Orzeł z 16 punktami jest w tabeli na miejscu 13 i balansuje na granicy strefy spadkowej, Unia ma pięć oczek mniej i jest na miejscu 15, które po sezonie na pewno nie da pozostania w lidze.